Posts Tagged ‘Żydzi’

Moje teksty w Focusie Śledczym i Uważam Rze Historia

piątek, styczeń 24th, 2014

Trwająca od początku istnienia Focusa Śledczego moja współpraca z tym tytułem zaowocowała w ciągu ostatniego roku kolejnymi sześcioma tekstami o tematyce kryminalnej i sensacyjno-politycznej:

  • Miami vice po polsku, czyli kto się boi policyjnych prowokacji? (o udanych i nieudanych prowokacjach polskich służb oraz ich konsekwencjach) Śledczy 1/2013
  • Masz wiadomość od mordercy (o wskazówkach i śladach, jakie zbrodniarze zostawiają w miejscach przestępstw dla policjantów, by bawić się z nimi w “kotka i myszkę”) Śledczy 2/2013
  • Farbowani islamiści i prawdziwy dżihad (o tajnej operacji amerykańskich i duńskich służb, zmierzającej do likwidacji jednego z najważniejszych członków Al-Kaidy, która zakończyła się spektakularną wpadką) Śledczy 4/2013
  • Agenta trudno jest przewrócić (jak szkoli się policjantów w Akademii FBI) Śledczy 6/2013
  • Globalna pajęczyna Rolfa Steinbauera (o organizacji byłych członków SS, zorganizowanej przez Otto Skorzeny’ego i jej wpływach w powojennej Europie) Śledczy 6/2013
  • Jak torturowano u nas terrorystów z Al Kaidy (wywiad z Mikołajem Pietrzakiem, adwokatem terrorysty Al-Nashiriego o łamaniu konstytucji przez polskie władze i służby specjalne w związku z tzw. transferami specjalnymi i tajnymi więzieniami CIA w Polsce) Śledczy 1/2014

W 2013 roku przez pewien czas wpółpracowałem też z magazynem Uważam Rze Historia, publikując w nim w sumie dziewięć tekstów:

  • Podziemne miasto za murem (ilu ludzi przetrwało likwidację warszawskiego getta dzięki systemowi podziemnych bunkrów i kryjówek i jak wyglądało życie w nich?) URzH 4/2013
  • Zagończyk II RP (fascynująca postać generała Stanisława Bułak-Bałachowicza, legendarnego partyzanta wojny polsko-bolszewickiej i obrońcy Warszawy w 1939 roku) URzH 4/2013
  • Patrioci, bandyci i agenci (o kulisach powstania Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, zbrojnych ugrupowań PPR i ich dowódcach) URzH 5/2013
  • Jedyny taki żołnierz (jak Nigeryjczyk August Browne został weteranem września 1939 roku, a później Powstania Warszawskiego) URzH 5/2013
  • Tajemnice Leliwy (o Halinie Trentowskiej-Kowalewskiej, pułkowniku wywiadu z czasów wojny polsko-bolszewickiej, której w czasach PRL udało się uniknąć dekonspiracji i aresztowania) URzH 6/2013
  • Wpadka polskich archiwów (w jaki sposób już w 1939 roku gestapo i NKWD przejęły archiwa polskiego wywiadu i jakie były tego konsekwencje) URzH 7/2013
  • Zapomniany polski rekord (latach 20. XX wieku Jerzy Jeliński jako pierwszy Polak odbył wyprawę samochodem dookoła świata. Jak wyglądała ta zapomniana dziś wyprawa?) URzH 8/2013
  • Warszawski czarny poniedziałek (25 września 1939 roku Warszawa stała się pierwszą stolicą, na którą dokonano dywanowego nalotu. Straty były porównywalne do tych z Powstania Warszawskiego) URzH 9/2013

Nasze matki, nasi ojcowie - dla kogo ten film?

czwartek, wrzesień 20th, 2012

Po obejrzeniu niemieckiego miniserialu i dyskusji z nim związanej, jako dziennikarz zajmujący się historią, chcę podzielić się kilkoma uwagami. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mamy do czynienia z fabułą, bardzo sprawnie zresztą zrobioną. Jednak przy okazji ktoś chciał tu napisać własną wersję historii i to w sposób jawnie propagandowy. Co raziło mnie najbardziej?

1. Z czwórki pokazanych w filmie przyjaciół (pomijam Wiktora, który jest Żydem), trójka na różne sposoby angażuje się w ratowanie ofiar Holocaustu. Greta idzie do łóżka z SS-manem, aby załatwić paszport dla swojego przyjaciela Wiktora. Wilhelm ryzykuje karierę w wojsku, by ocalić od śmierci 12-letnią żydowską dziewczynkę. Friedhelm zabija własnego dowódcę, aby po raz kolejny uratować Wiktora. I tylko biedna Charlotte donosi na pielęgniarkę-Żydówkę. Nieskutecznie jednak, bo ta ocaleje i na koniec wspaniałomyślnie jej przebaczy “w imię budowy nowych Niemiec”. A więc 3:1 a nawet 3,5:0,5 na korzyść Niemców-sprawiedliwych wśród narodów świata. Gdybym nie wiedział, że film powstał w ub. roku, to pomyślał bym, że konsultantami byli przy nim spece od NRD-owskiej propagandy.

2. Scena, w której Friedhelm zabija swojego dowódcę, by ratować Wiktora, to absolutne kuriozum. Pomijam już jej psychologiczne nieprawdopodobieństwo: oto młody Niemiec, który na froncie wschodnim stał się maszyną do zabijania i nie ukrywa, że morduje, aby samemu przeżyć, nagle doznaje przypływu uczuć wyższych. Problem w tym, że takie zdarzenie, ani nawet nic zbliżonego, nigdy nie miało miejsca. Gdyby miało, a świadek przeżył (jak stało się to z Wiktorem), to pierwowzór Friedhelma miałby w Yad Vashem nie jedno drzewko sprawiedliwego, ale całą aleję. Ta scena wyraźnie pokazuje niemiecką tęsknotę za heroicznym bohaterem, którego w najnowszej historii tego kraju niestety nie znajdziemy.

3. Po co ta scena? Z tego samego powodu, z jakiego cała (w większości frontowa przecież) akcja serialu została tak bogato nasycona wątkami niemiecko-żydowskimi. Te sceny nie powstały na potrzeby widza niemieckiego, a już na pewno nie polskiego, którego historyczna świadomość została przez twórców dzieła całkowicie zignorowana. To niemiecki przekaz adresowany do młodych Żydów na całym świecie: zobaczcie, nie byliśmy tacy, jak myślicie. Proporcje dobra i zła były u nas całkiem przyzwoite a i heroiczni bohaterowie się trafiali. A więc mamy produkcję, zrobioną za 15 mln państwowych euro na potrzeby ułatwienia dialogu niemieckich i izraelskich elit. A że kosztem Polaków, Rosjan czy Ukraińców? Kogo to obchodzi.

4. Współczuję tylko Szewachowi Weissowi kiedy ten film trafi do Izraela, bo to, że trafi, jest raczej pewne. Czy przekona młodych rodaków, że mają do czynienia z historyczną manipulacją, do tego o dość wyraźnych politycznych motywacjach? Oby mu się udało.

5. Szkoda tylko, że w Polsce nie jesteśmy w stanie zrobić podobnego filmu. Bo pomijając wszystkie mielizny i propagandowy aspekt tej produkcji, jest to obraz naprawdę dobrze nakręcony. Tematów i pełnokrwistych bohaterów naprawdę nam nie brakuje. I to bez konieczności pisania ich życiorysów od nowa.