Posts Tagged ‘multimedia reporter’

Kto ma internet, ten ma władzę (4)

środa, październik 21st, 2009

Największym krajem, któremu dziś udaje się kontrolować internet, są Chiny. Dlatego w ostatnich latach do Pekinu pielgrzymują ministrowie informacji dyktatorskich rządów, by wprowadzić tamtejsze doświadczenia także w swoich państwach. Do krajów, które organizacja Reporterzy Bez Granic (RSF) uznała za „wrogów Internetu” należą oprócz Chin także Birma, Kuba, Egipt, Iran, Korea Północna, Arabia Saudyjska, Syria, Tunezja, Turkmenistan, Uzbekistan, Wietnam oraz Białoruś. Korzystanie z sieci jest tam często ograniczone do ściśle kontrolowanych przez policję kafejek internetowych, a za publikowanie „treści antypaństwowych” w internecie grożą wieloletnie wyroki więzienia.

Do 1998 roku przeciętny Chińczyk nie miał w ogóle możliwości korzystania z sieci. Jednak partia komunistyczna, obawiając się, że doprowadzi to do cywilizacyjnego zacofania kraju, zgodziła się na publiczny dostęp do Internetu. Jednocześnie rozpoczęło się wdrażanie projektu o nazwie Złota Tarcza, który jest dziś uważany za najbardziej wyrafinowany system cenzury na świecie.

Projekt, który poza granicami Chin zyskał sobie szybko nazwę The Great Firewall of China, umożliwia obecnie kontrolę 130 milionów internatów w tym kraju (więcej jest tylko w USA) na wiele różnych sposobów. Poza blokowaniem dostępu do stron zawierających niepożądane przez władze zwroty, takie jak „ Tian’anmen”, „Falun Gong,”, Dalaj Lama”, „Tybet”, „Tajwan” i tysiące innych, w całym kraju prowadzona jest akcja wyłapywania osób publikujących zakazane treści oraz webmasterów, próbujących ominąć blokady. Według organizacji Amnesty International w Chinach co najmniej 54 osoby są więzione za publikacje w sieci. Według Reporterów bez Granic cyberdysydentów jest co najmniej 81.

Jednak w sytuacji, gdy w chińskiej sieci każdego dnia przybywa 50 tysięcy nowych blogów, rząd nie ma możliwości kontroli wszystkiego za pomocą techniki i policji. Dlatego władze zatrudniają w całym kraju 30 tysięcy cenzorów, którzy ręcznie usuwają nieprawomyślne wpisy lub zmieniają ich treść. Dodatkowo władze Pekinu rozpoczęły ostatnio rekrutację 10 tysięcy społecznych „kontrolerów sieci”, którzy mają pomóc urzędnikom w monitorowaniu 370 tysięcy stron internetowych zarejestrowanych w tym mieście.

Chiński rząd wykorzystuje także sprytnie fakt, że olbrzymi internetowy potencjał kraju (na razie dostęp do sieci ma w nim niecałe 10 procent obywateli) jest łakomym kąskiem dla firm takich jak Microsoft, Google czy Yahoo!. Warunkiem wpuszczenia tych firm do kraju jest zgoda na cenzurę chińskiej wersji ich produktów. W ten sposób Microsoft musiał zgodzić się na blokowanie słowa „wolność” w blogach internatów, Google na usuwanie niepożądanych przez władze stron z chińskiej wersji wyszukiwarki, MySpace na wyrzucenie z serwisu grup dyskusyjnych dotyczących religii i polityki, a Skype na wycinanie „niebezpiecznych” słów z rozmów tekstowych.

Najdalej posunął się portal Yahoo!, który udostępnił chińskim władzom adres IP komputera i e-maila opozycjonisty Shi Tao, oskarżonego przez władze o ujawnienie, za pośrednictwem skrzynki mailowej Yahoo!, tajnej instrukcji, jak prasa ma reagować na 15 rocznicę masakry na placu Tian’anmen. Na podstawie tych dowodów Shi Tao został skazany na 10 lat więzienia.

Eksperci przyznają jednak, że nawet najbardziej totalitarnym reżimom nie uda się na dłuższą metę kontrolować ani ograniczać wolności w sieci. Na świecie jest już 1,6 miliarda użytkowników Internetu co oznacza, że co czwarty człowiek może kontaktować się bezpośrednio z innymi mieszkańcami naszej planety. Do telewizji BBC przeciekł niedawno nakręcony komórką film pokazujący, jak studenci uniwersytetu w Hawanie ostro skrytykowali przewodniczącego kubańskiego parlamentu, Ricardo Alarcona, za brak dostępu do serwisów filmowych i społecznościowych oraz cenzurę Internetu w tym kraju (zobacz film poniżej). Kuba jest na 165 miejscu wśród wszystkich krajów pod względem wolności słowa. Gorzej jest tylko w Erytrei, Turkmenistanie i Korei Północnej.

video>

Również chińskie władze musiały wycofać się z projektu instalowania w każdym sprzedawanym w tym kraju komputerze oprogramowania cenzurującego o nazwie Zielona Tama, co miało nastąpić od 1 lipca. Pod naciskiem chińskich internatów, którzy zagrozili bojkotem sieci w tym dniu, rząd przesunął wdrażanie projektu na bliżej nieokreślony termin. Użytkownicy sieci na całym świecie mogli świętować swoje małe zwycięstwo. „Cyfrowa kurtyna” pęka.

Jeśli interesują Cię szkolenia i publikacje na omówione w artułach tematy, wyślij mail na adres: biuro@amaf.pl