Interesuje Cię multimedialne szkolenie z pisania, fotografii, grafiki, internetu i social mediów? Pisz na biuro@amaf.pl

Szkolenie dziennikarskie dla lokalnych mediów ze Śląska

Kolejny raz miałem przyjemność prowadzić szkolenie dziennikarskie dla redakcji tytułów, wydawanych przez Arka Gruchota z Raciborza: Nowin Raciborskich, Nowin Wodzisławskich, Tygodnika Rybnickiego oraz ich wspólnego portalu Nowiny.pl. W przeciwieństwie do szkolenia sprzed roku, poświęconego głównie organizacji i planowaniu pracy redakcyjnej oraz fotografii i grafice prasowej, tym razem tematyka była multimedialna. Celem było pokazanie dziennikarzom, jak w prosty i szybki sposób można przełożyć tematy z gazet do internetu – w formie video.

Zwykle dziennikarze piszący mają z tym problem: ruchomy obraz to zupełnie inny język przekazu, niż tekst. Chociaż go rozumiemy i znamy jego „składnię” ( w końcu wszyscy wychowywaliśmy się na telewizji), to niekoniecznie umiemy się nim sami posługiwać. Wystarczyło jednak kilka godzin, by przełamać bariery, a niektórym reporterom występowanie przed kamerą naprawdę się spodobało. Produkcja video w Raciborzu, Wodzisławiu i Rybniku idzie pełną parą, o czym można się przekonać, zaglądając na stronę Nowiny.tv.

W perspektywie listopadowych wyborów samorządowych, które zwykle przyciągają większą liczbę czytelników na strony internetowe gazet lokalnych i są doskonałą okazją do wypromowania własnych kanałów video zachęcam redaktorów naczelnych, by poszli w ślady Nowin i pomyśleli o przeszkoleniu swoich zespołów.

Rozmowa o Wołyniu w radiu TOK FM

Dziś miałem okazję porozmawiać z Pawłem Sulikiem z radia TOK FM na temat wydarzeń na Wołyniu w 1943 roku: skuteczności polskiej samoobrony, historiach ludzi ocalonych z rzezi, motywacjach dokonujących eksterminacji i przyczynach kultu UPA na Ukrainie. Okazją do rozmowy był mój 13-stronicowy materiał, który znalazł się w czerwcowym wydaniu Focusa Historia. Polecam. Zapis rozmowy pod linkiem poniżej:

http://bi.gazeta.pl/im/4/14108/m14108024.mp3?skad=rss

Jak naprawdę zginął Kutschera: relacja uczestnika akcji Michała Issajewicza, ps.”Miś”

W filmie próbuję odtworzyć przebieg warszawskiego zamachu na generała SS Franza Kutscherę z 1 lutego 1944 roku na podstawie nagranej relacji bezpośredniego uczestnika akcji, Michała Issajewicza ps.”Miś”. Do zilustrowania relacji wykorzystałem kilka scen z filmów „Generał Nil” (2009) i „Zamach” (1958). Żaden z nich nie pokazywał wiernie przebiegu akcji, jednak niektóre momenty odpowiadają (mniej więcej) prawdzie historycznej. Pod koniec filmu galeria zdjęć uczestników akcji „Pług”, którzy zginęli, zmarli po wojnie oraz żyjących w momencie tworzenia filmu (styczeń 2012): Michała Issajewicza „Misia”, łączniczek „Kamy” (Maria Stypułkowska-Chojecka) i „Dewajtis” (Elżbieta Dziębowska).

PS. Michał Issajewicz zmarł 5 marca 2012 roku w Warszawie. Miał 91 lat.

Podsumowanie cyklu szkoleń i warsztatów dziennikarskich na Śląsku

Od września do listopada miałem przyjemność realizować, przy współpracy z fundacją Arteria z Zabrza, cykl szkoleń dla dziennikarzy ze Śląska w ramach unijnego projektu Profesjonalne kadry mediów lokalnych. Pierwszy, czterodniowy cykl szkoleń (powtórzony następnie w październiku dla kolejnych uczestników), nosił nazwę „Warsztaty specjalistyczne” i obejmował m.in. takie tematy, jak:

  • Doskonalenie pracy redakcji
  • Doskonalenie przekazu dziennikarskiego
  • Dziennikarstwo specjalistyczne
  • Dziennikarstwo multimedialne

Drugi, również czterodniowy cykl o nazwie Warsztaty media internetowe odpowiadał na pytania:

  • Jak pisać do Internetu?
  • Jak tworzyć i publikować multimedialne relacje?
  • Jak tworzyć interesującą grafikę na stronie i w publikacji internetowej?
  • Jak wykorzystywać social media w pracy dziennikarskiej?

Szkolenia obejmowały m.in. doskonalenie pisania tekstów do prasy i internetu z uwzględnieniem różnych form leadów i tytułów, tworzenie krótkich reporterskich filmów video oraz wykorzystywanie serwisów społecznościowych do poszukiwania interesujących tematów. Większość zajęć miała charakter warsztatowy, służący praktycznemu wykorzystaniu przyswojonej wiedzy.

W wydanej przez fundację Arteria publikacji podsumowującej szkolenie opublikowałem dwa teksty, będące analizą wyzwań stojących przez prasą lokalną oraz wszystkimi dziennikarzami, którzy chcą osiągać zawodowe sukcesy w epoce multimediów. Teksty można przeczytać, klikając linki poniżej:

Po co szkolić dziennikarzy?

„Uwaga, nagrywają!” czyli jak multimedialny internet uczłowieczył i…  odczłowieczył dziennikarstwo

Zapraszam do lektury i zamieszczania komentarzy.

Wyjątkowy poradnik do ściągnięcia ze strony Multi-blog.pl

Na prowadzonej przez mnie stronie Multi-blog.pl (specjalistyczny blog o telewizji cyfrowej) została zainstalowana aplikacja, umożliwiająca pobieranie tzw. White Papers – poradników w wersji PDF. Pierwszy odcinek odpowiada na pytanie, jak kupować telewizor HD, w tym m.in.:

  • Jakiej wielkości telewizor kupić?
  • Jaki typ wybrać: LCD, LED LCD czy plazmę?
  • Co to jest Smart TV i dlaczego jest tak popularne?
  • Z czym trzeba się liczyć, kupując telewizor 3D?
  • O co pytać i czego wymagać w sklepie?
  • Jakie metody manipulacji stosują sprzedawcy i jak się przed nimi bronić?
  • Jak połączyć nowy telewizor do innych sprzętów i jak go konserwować, by służył nam jak najdłużej?

Poradnik jest unikalnym opracowaniem, nie mającym dotąd odpowiednika w sieci. Oparty jest na najbardziej aktualnej wiedzy na temat telewizji cyfrowej. Można go ściągnąć w wersji PDF i zapisać na twardym dysku komputera albo wydrukować i zabrać na zakupy. Może też służyć jako pomoc przy szkoleniach, związanych z odbiorem naziemnej telewizji cyfrowej. Aby go pobrać, wystarczy kliknąć link http://multi-blog.pl/whitepapers/ i wypełnić krótki formularz. Zapraszam do korzystania.

Medal Europejski dla Multi-bloga

Multi-blog.pl, pierwszy w Polsce branżowy blog o telewizji cyfrowej, został uhonorowanym Medalem Europejskim. Medal Europejski jest nagrodą przyznawaną przez Business Centre Club i Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Wyróżniane są nim wyroby i usługi, które odpowiadają standardom europejskim. Nominowana usługa lub wyrób musi spełniać wymagane prawem normy oraz posiadać odpowiednie licencje i patenty. Istotna jest także dynamika firmy oraz zdobyte nagrody i certyfikaty – czytamy na stronie BCC.org.pl.

Multi-blog został założony 2,5 roku temu, jako projekt agencji interaktywnej Mediapolis i operatora telewizji kablowej Multimedia Polska. Agencja Medialna Andrzej Fedorowicz uczestniczy w tym projekcie od samego początku, dostarczając teksty, zdjęcia, filmy video i prezentacje multimedialne, związane z szeroko pojętą tematyką telewizji cyfrowej. Do tej pory na Multi-blogu zamieszczonych zostało ponad 1000 wpisów i filmów, co czyni z niego największą bazę wiedzy na temat telewizji cyfrowej w Europie Środkowej.

Ma to szczególne znaczenie w momencie, gdy Polska jest w okresie przechodzenia z analogowego standardu nadawania telewizji naziemnej na standard cyfrowy. Informacje, które można znaleźć na stronie multi-blog.pl są przydatne dla każdego czytelnika, niezależnie od wieku i wykształcenia. Multi-blog.pl jest również obecny na Facebooku oraz w YouTube.

Aby zamówić projekt, materiały do publikacji lub szkolenie: biuro@amaf.pl, 602 228 679

Jak pozyskać kapitał na innowacyjne przedsięwzięcia

W kwietniu Agencja Medialna zakończyła tworzenie serii wywiadów video, przygotowywanych wspólnie z firmą Mediapolis dla portalu KapitalNaStart. Jest to inicjatywa stworzona dla wspierania innowacyjnych pomysłów młodych polskich przedsiębiorców. Jednym z ekspertów programu Kapitał na Start w Innowacje jest Wojciech Szapiel, prezes funduszu venture capital Polish Investment Fund.

  • Zobacz wywiad z Wojciechem Szapielem:

video/

  • Wszystkie wywiady z ekspertami i uczestnikami cyklu konferencji Kapitał na Start w Innowacje pod tym linkiem.

Tajemnice sukcesu internetowej kampanii wyborczej

W marcu na prośbę redakcji wewnętrznej gazety Platformy Obywatelskiej „POgłos” opublikowałem tekst o zasadach prowadzenia skutecznej kampanii wyborczej w internecie. Ciekawe, czy polscy politycy będą potrafili pójść w ślady Barracka Obamy? Aby pobrać tekst w wersji PDF, kliknij w zdjęcie.

Wywiady i poradniki video dla Multimedia Polska

W listopadzie Agencja Medialna rozpoczęła tworzenie kanału video w serwisie You Tube dla operatora telewizji kablowej Multimedia Polska. Jest to część projektu związanego z promocją tej firmy w internecie.

Filmy mogą być oglądane zarówno poprzez blog poradniczy poświęcony telewizji cyfrowej www.multi-blog.pl, jak i bezpośrednio z serwisu You Tube. Można też do nich trafić także klikając w widget z listą filmów zamieszczony w lewym bocznym pasku na dole tej strony.

Poradniki i wywiady poświęcone są szeroko pojętej telewizji cyfrowej oraz technologiom wyświetlania obrazu, także trójwymiarowego, który stał się hitem tego roku po premierze filmu „Avatar” Jamesa Camerona.

Obecnie zarówno na stronie multi-blog.pl, jak i w kanale You Tube przybywa tygodniowo jeden film realizowany  przez Agencję Medialną. Filmy te są również emitowane w kanale kablowym Multimedia Polska dla abonentów tej firmy.

  • Zobacz też video: Jak zrobić kino domowe w niewielkim pomieszczeniu?

video>

Nowe media – seminarium dla dziennikarzy i redaktorów prasy regionalnej w Kijowie

W październiku Agencja Medialna we współpracy z Wschodnioeuropejskim Centrum Demokratycznym (Warszawa) oraz Instytutem Rozwoju Prasy Regionalnej (Kijów) przeprowadziła szkolenie, pokazujące możliwości wykorzystania tzw. nowych mediów w pracy gazet lokalnych. Szkolenie obejmowało takie tematy, jak:

  1. Nowi użytkownicy mediów. Czego oczekują?
  2. Nowe technologie i trendy
  3. Rola i funkcja nowych mediów w społeczeństwie
  4. Wymagania dla dziennikarzy nowych mediów
  5. Nowe standardy: treść (kontent) , zbieranie i obróbka informacji
  6. Praca ze źródłami
  7. Wyposażenie multimedialnego reportera
  8. Interaktywność i kreowanie zawartości mediów przez użytkowników
  9. Wymagania wobec tekstów
  10. Multimedialny przekaz. Struktura i elementy
  11. Graficzne elementy nowych mediów: zdjęcia, infografiki, slajd-show, wideo, audio.

Część praktyczna obejmowała:

  1. przygotowanie i montaż krótkich reportaży i wywiadów video
  2. prezentację zdjęć w formie slideshow na stronie internetowej (z dźwiękiem i bez)
  3. wymianę informacji między dziennikarzami i redakcjami poprzez serwisy społecznościowe YouTube, SlideShare i Twitter
  4. zakładanie blogów informacyjnych

W czasie trwającego 4 dni seminarium w Kijowie przeszkoleni zostali dziennikarze i redaktorzy z 15 gazet lokalnych ze wszystkich obwodów Ukrainy.

Kto ma internet, ten ma władzę (4)

Największym krajem, któremu dziś udaje się kontrolować internet, są Chiny. Dlatego w ostatnich latach do Pekinu pielgrzymują ministrowie informacji dyktatorskich rządów, by wprowadzić tamtejsze doświadczenia także w swoich państwach. Do krajów, które organizacja Reporterzy Bez Granic (RSF) uznała za „wrogów Internetu” należą oprócz Chin także Birma, Kuba, Egipt, Iran, Korea Północna, Arabia Saudyjska, Syria, Tunezja, Turkmenistan, Uzbekistan, Wietnam oraz Białoruś. Korzystanie z sieci jest tam często ograniczone do ściśle kontrolowanych przez policję kafejek internetowych, a za publikowanie „treści antypaństwowych” w internecie grożą wieloletnie wyroki więzienia.

Do 1998 roku przeciętny Chińczyk nie miał w ogóle możliwości korzystania z sieci. Jednak partia komunistyczna, obawiając się, że doprowadzi to do cywilizacyjnego zacofania kraju, zgodziła się na publiczny dostęp do Internetu. Jednocześnie rozpoczęło się wdrażanie projektu o nazwie Złota Tarcza, który jest dziś uważany za najbardziej wyrafinowany system cenzury na świecie.

Projekt, który poza granicami Chin zyskał sobie szybko nazwę The Great Firewall of China, umożliwia obecnie kontrolę 130 milionów internatów w tym kraju (więcej jest tylko w USA) na wiele różnych sposobów. Poza blokowaniem dostępu do stron zawierających niepożądane przez władze zwroty, takie jak „ Tian’anmen”, „Falun Gong,”, Dalaj Lama”, „Tybet”, „Tajwan” i tysiące innych, w całym kraju prowadzona jest akcja wyłapywania osób publikujących zakazane treści oraz webmasterów, próbujących ominąć blokady. Według organizacji Amnesty International w Chinach co najmniej 54 osoby są więzione za publikacje w sieci. Według Reporterów bez Granic cyberdysydentów jest co najmniej 81.

Jednak w sytuacji, gdy w chińskiej sieci każdego dnia przybywa 50 tysięcy nowych blogów, rząd nie ma możliwości kontroli wszystkiego za pomocą techniki i policji. Dlatego władze zatrudniają w całym kraju 30 tysięcy cenzorów, którzy ręcznie usuwają nieprawomyślne wpisy lub zmieniają ich treść. Dodatkowo władze Pekinu rozpoczęły ostatnio rekrutację 10 tysięcy społecznych „kontrolerów sieci”, którzy mają pomóc urzędnikom w monitorowaniu 370 tysięcy stron internetowych zarejestrowanych w tym mieście.

Chiński rząd wykorzystuje także sprytnie fakt, że olbrzymi internetowy potencjał kraju (na razie dostęp do sieci ma w nim niecałe 10 procent obywateli) jest łakomym kąskiem dla firm takich jak Microsoft, Google czy Yahoo!. Warunkiem wpuszczenia tych firm do kraju jest zgoda na cenzurę chińskiej wersji ich produktów. W ten sposób Microsoft musiał zgodzić się na blokowanie słowa „wolność” w blogach internatów, Google na usuwanie niepożądanych przez władze stron z chińskiej wersji wyszukiwarki, MySpace na wyrzucenie z serwisu grup dyskusyjnych dotyczących religii i polityki, a Skype na wycinanie „niebezpiecznych” słów z rozmów tekstowych.

Najdalej posunął się portal Yahoo!, który udostępnił chińskim władzom adres IP komputera i e-maila opozycjonisty Shi Tao, oskarżonego przez władze o ujawnienie, za pośrednictwem skrzynki mailowej Yahoo!, tajnej instrukcji, jak prasa ma reagować na 15 rocznicę masakry na placu Tian’anmen. Na podstawie tych dowodów Shi Tao został skazany na 10 lat więzienia.

Eksperci przyznają jednak, że nawet najbardziej totalitarnym reżimom nie uda się na dłuższą metę kontrolować ani ograniczać wolności w sieci. Na świecie jest już 1,6 miliarda użytkowników Internetu co oznacza, że co czwarty człowiek może kontaktować się bezpośrednio z innymi mieszkańcami naszej planety. Do telewizji BBC przeciekł niedawno nakręcony komórką film pokazujący, jak studenci uniwersytetu w Hawanie ostro skrytykowali przewodniczącego kubańskiego parlamentu, Ricardo Alarcona, za brak dostępu do serwisów filmowych i społecznościowych oraz cenzurę Internetu w tym kraju (zobacz film poniżej). Kuba jest na 165 miejscu wśród wszystkich krajów pod względem wolności słowa. Gorzej jest tylko w Erytrei, Turkmenistanie i Korei Północnej.

video>

Również chińskie władze musiały wycofać się z projektu instalowania w każdym sprzedawanym w tym kraju komputerze oprogramowania cenzurującego o nazwie Zielona Tama, co miało nastąpić od 1 lipca. Pod naciskiem chińskich internatów, którzy zagrozili bojkotem sieci w tym dniu, rząd przesunął wdrażanie projektu na bliżej nieokreślony termin. Użytkownicy sieci na całym świecie mogli świętować swoje małe zwycięstwo. „Cyfrowa kurtyna” pęka.

Jeśli interesują Cię szkolenia i publikacje na omówione w artułach tematy, wyślij mail na adres: biuro@amaf.pl

Kto ma internet, ten ma władzę (3)

W czerwcu 2009 roku doświadczenia z internetowych kampanii wyborczych Roh Moo Hyuna i Barracka Husseina Obamy oraz wnioski z wydarzeń w Mołdawii stały się inspiracją dla Mir Houseina Mousaviego, byłego premiera Iranu i przeciwnika rządzącego w nim od czterech lat prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. W serwisie społecznościowym Facebook, popularnym wśród młodych i wykształconych ludzi zgromadził on ponad 170 tysięcy zwolenników. Tym razem jednak wypadki potoczyły się zupełnie inaczej.

W Iranie dostęp do Internetu mają 23 miliony ludzi – jedna trzecia wszystkich mieszkańców. Jeszcze popularniejsze są telefony komórkowe. Jednak od ponad 30 lat kraj jest religijną dyktaturą, w której ostatni głos mają islamscy przywódcy – ajatollahowie. Ostre starcie było nieuniknione.

Gdy tylko w Teheranie zaczęły zbierać się tłumy zwolenników przegranego Mousaviego, zarzucający władzom sfałszowanie wyborów, pierwszą decyzją reżimu – oprócz wysłania policji na ulice – było wyłączenie telefonów komórkowych w stolicy i zablokowanie dostępu do serwisu Facebook. Jednak sam internet działał. Jak się okazało, władze miały powody, by nie wyłączać go całkowicie. Gdy na ulicach trwały krwawe starcia demonstrantów z policją, w sieci trwała inna wojna.

Cytowany przez „Wall Street Journal” ekspert ds. Internetu z Teheranu ujawnił anonimowo, że w czasie zamieszek irańskie władze po raz pierwszy użyły w pełni specjalnego urządzenia, umożliwiającego zbieranie informacji o użytkownikach sieci oraz przetwarzanie ich w celu dezinformacji. Urządzenie to o nazwie Platforma Wywiadowcza (pisałem o niej w tekście „Wszyscy jesteśmy obserwowani”, Focus nr 6/2009) wyprodukowała firma Siemens, która nie ujawnia, gdzie trafiło ok.100 sprzedanych dotąd egzemplarzy. Jak się okazało, jedną z Platform zakupiły władze Iranu.

Wykorzystywano ją dotąd głównie do podsłuchiwania rozmów telefonicznych, ale „internetowa mobilizacja” zwolenników Mousaviego spowodowała, że Platforma stała się jednym z głównych narzędzi walki z opozycją w sieci. Umożliwia ona bowiem tzw. głęboką inspekcję pakietów internetowych (DPI), co w praktyce oznacza możliwość sprawdzenia każdego maila, wpisu na forum, wiadomości w serwisie społecznościowym, a nawet ich przeredagowanie. Platforma jest w stanie odkodować każdą przesyłaną przez sieć wiadomość, usunąć z niej niepożądane słowa czy nawet całkowicie zmienić treść i powtórnie ją zakodować w czasie zaledwie kilku milisekund.

Irańscy internauci nie pozostali dłużni, chociaż ich możliwości bojowe były o wiele skromniejsze. Mimo to nawet przy ograniczonym dostępie do sieci internetowi partyzanci mogli, nie wychodząc z domów, zaopatrywać się w „broń” w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczyło, że ściągnęli na swój komputer odpowiednie oprogramowanie.

W poniedziałek 15 czerwca 2009 roku 25-letni londyńczyk Ryan Kelly (na zdjęciu) stwierdził, że na stworzonej przez niego internetowej witrynie „Page Rebooter” w ciągu jednej nocy liczba odwiedzin wzrosła z 700 do 41 000. Witryna zawierała programowanie, które automatycznie odświeżało strony internetowe co kilka sekund. Kelly, z zawodu informatyk, wykorzystywał ją do przeglądania wyników sportowych oraz kontrolowania aukcji na serwisie Ebay. Tym razem jednak liczba odwiedzin sugerowała, że „Page Rebooter” posłużył do innego celu. Poprzez częste odświeżanie stron można bowiem zatkać mniej wydajne serwery.

Podejrzenia Kellego potwierdził anonimowy mail: „Proszę wyłączyć na kilka dni swoją stronę internetową, gdyż jest ona wykorzystywana do ataków na inne witryny”. Kelly spełnił prośbę, ale już wkrótce otrzymał kolejnego maila: „Uruchom proszę swoją stronę najszybciej , jak się da. Potrzebujemy twojej pomocy w Iranie przeciwko Ahmadineżadowi”. Po chwili jego skrzynka mailowa zapełniła się podobnymi prośbami. Kelly uruchomił stronę.

– Nigdy nie przypuszczałem, że ludzie mieszkający 4,5 tysiąca kilometrów od Londynu będą potrzebowali jej w takim celu – wyznał później agencji CNN.

Jak się okazało, irańscy cyberdysydenci zaatakowali za pomocą „Page Reebota” strony internetowe prezydenta i rządu, oficjalnych gazet, policji, wojska, banków, sądów i firm transportowych. Za pomocą maili, w których wymieniali „listę celów”, rozpowszechniali także własny programik do ataków, DoS-LOC.exe.

Ale Ryan Kelly nie był jedyną osobą, która otrzymała prośbę o niewyłączanie swojej strony. W ten sam poniedziałkowy poranek 33-letni Jack Dorsey, twórca niezwykle popularnego serwisu mikroblogowego Twitter (Głośnik) odebrał telefon od pracownika Departamentu Stanu USA. Urzędnik prosił, by przełożyć o kilka dni prace nad planowanym na ten dzień przenoszeniem serwisu na bardziej wydajne serwery, gdyż może to zakłócić dostęp do Twittera dla irańskiej opozycji. Okazało się bowiem, że po wyłączeniu sieci komórkowych przez władze w Teheranie to właśnie Głośnik, umożliwiający szybkie wysyłanie liczących do 140 znaków wiadomości, zastąpił sms-y którymi wcześniej porozumiewali się przeciwnicy Ahmadineżada.

video>

Także filmowy portal YouTube stał się narzędziem walki dla irańskich cyberdysydentów. Dzięki niemu oddział BBC nadający w języku perskim dostawał z ogarniętego zamieszkami Teheranu średnio pięć amatorskich filmów na minutę (zobacz film powyżej).

W następnym odcinku: co się dzieje w krajach za „cyfrową kurtyną”.

Kto ma internet, ten ma władzę (2)

Wydarzenia 2001-2002 z Filipin i Korei pokazały, jak wielki wpływ na politykę mogą mieć nowoczesne technologie w rękach zwykłych ludzi. Politycy na całym świecie szybko wyciągnęli z tego wnioski – często zupełnie odmienne. Ci z demokratycznych krajów zaczęli planować swoje kampanie wyborcze tak, by jak najlepiej dotrzeć do młodych i wykształconych wyborców-internautów. Z kolei dyktatorzy zaczęli robić wszystko, by nie powtórzył się w ich krajach scenariusz Josepha Estrady czy Roh Moo Hyuna.

W 2004 roku Howard Dean (powyżej), kandydat Partii Demokratycznej w prawyborach w USA, zmobilizował za pośrednictwem swojego internetowego bloga 138 tysięcy wolontariuszy, którzy poprowadzili jego kampanię wyborczą w 820 miejscowościach na terenie Stanów Zjednoczonych. Fundusze na kampanię zdobywał dzięki datkom od internautów. Zwycięstwa wprawdzie nie uzyskał, ale przetarł szlak swoim następcom, z których najpojętniejszym okazał się Barrack Hussein Obama. Ten już doskonale potrafił wykorzystać fakt, że w USA 160 milionów ludzi ma odstęp do Internetu, a 70 milionów korzysta z niego regularnie.

Wyborcza strona internetowa Barracka Obamy (powyżej) stała się głównym motorem napędowym jego kampanii w 2008 roku. Zawierała m.in. program o nazwie „Sąsiad z sąsiadem”, dzięki któremu każdy wyborca mógł sprawdzić, kto w jego najbliższej okolicy wciąż nie zadeklarował, na kogo będzie głosować. Do programu dołączona była instrukcja, jak przekonywać niezdecydowanych wyborców. To okazało się przełomem. Obama pokonał o 7 procent głosów kontrkandydata Johna McCaina, który nie potrafił zmobilizować wyborców przez internet. Jego doradcy nie rozumieli, że równie skutecznie można pozyskiwać głosy dzięki filmikom zamieszczanym na YouTube czy zdjęciom przyjaciół w serwisach Facebook i MySpace, co spotykając się z wyborcami na wiecach.

video>serwisy społecznościowe. Efekt? Zamiast spodziewanych 400 osób, na manifestację w centrum Kiszyniowa przyszło 15 tysięcy młodych ludzi (zobacz film powyżej).

Organizatorzy nie byli w stanie zapanować nad takim tłumem. Doszło do zamieszek, manifestanci splądrowali parlament i wdarli się do siedziby prezydenta. Aresztowano o 800 osób, ale komuniści zostali zmuszeni do powtórnego przeliczenia oddanych w wyborach głosów. Jeden z najbiedniejszych krajów europy stał się prekursorem nowego typu rewolucji – rewolucji „twitterowej”.

W następnych odcinkach: o cyberwojnie domowej w Iranie, sposobach walki politycznej w sieci oraz tym, co się dzieje w krajach za “cyfrową kurtyną”.

Kto ma internet, ten ma władzę (1)

Bronią buntowników XXI wieku nie są już kamienie i butelki z benzyną, a telefony komórkowe i komputery z dostępem do Internetu. Dyktatorzy na całym świecie także coraz mniej polegają na policji i wojsku, a coraz więcej inwestują w technologie, pozwalające na skuteczną walkę z cyberdysydentami. Kto wygra tę próbę sił?

video>dzięki Internetowi – mógł zobaczyć wstrząsające zdjęcia z ogarniętego powyborczymi zamieszkami Iranu.

Dla dyktatorskich reżimów internet i telefony komórkowe są dziś największym wyzwaniem. Z jednej strony – nie da się bez nich budować nowoczesnej i wydajnej gospodarki. Z drugiej – dla młodych i wykształconych ludzi z sieć stała się oazą wolności. Jak się okazało, bardzo niebezpieczną dla totalitarnej władzy.

Pierwszym prezydentem, który stracił urząd dzięki mailom i sms-om był Joseph Ejercito Estrada (powyżej). W ciągu trzech lat rządów ten filipiński populista zdefraudował kilka miliardów dolarów z państwowych funduszy. 20 stycznia 2001 roku wściekli mieszkańcy Manili, stolicy kraju, zaczęli rozsyłać do znajomych sms-y i maile o treści „Go 2EDSA, wear black”. Ten skrót oznaczał „Idź na (aleję) Epifanio de los Santos, załóż czarne ubranie”.

Zwołana przez komórki i komputery demonstracja zgromadziła milion ludzi. W ciągu następnych dni ubrany na czarno tłum gromadził się jeszcze kilkakrotnie. Prezydent Estrada musiał ustąpić (po czym został skazany na dożywocie).

Kiedy więc po wyborach w Iranie zwolennicy opozycyjnego kandydata Mir Hosseina Mousaviego (na zdjęciu powyżej) zapowiedzieli,  że nie uznają jego przegranej i zaczęli zwoływać się na demonstracje, jedną z pierwszych decyzji reżimu było wyłączenie nadajników telefonii komórkowej i blokada serwisu społecznościowego Facebook (odpowiednik naszej-klasy.pl), w którym Mousavi  prowadził wcześniej kampanię wyboczą, pozyskując tysiące młodych zwolenników. Wiedział, co robi. Siedem lat wcześniej inny „człowiek znikąd” wygrał w podobny sposób wybory w Korei Południowej.

W 2002 roku liberał Roh Moo Hyun nie miał szans na zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Trzy główne konserwatywne dzienniki kraju – mające 80 procent rynku – popierały kandydaturę Li Hoi Changa z Partii Narodowej. Również telewizja nie była mu przychylna. Nieoczekiwane poparcie przyszło ze strony serwisu internetowego OhmyNews.

Ten założony w 2000 roku portal w ciągu dwóch lat stał największym forum dyskusyjnym na świecie, działającym pod hasłem „Każdy obywatel jest reporterem”. Publikowało w nim swoje teksty 300 tysięcy dziennikarzy-amatorów, najczęściej nastawionych opozycyjnie wobec rządzącej ekipy i oficjalnych mediów.

Roh Moo Hyun (powyżej) jako pierwszy polityk na świecie zrozumiał, jaka siła drzemie w tym spontanicznym obywatelskim ruchu. Swoją kampanię wyborczą oparł na Internecie, do którego w 2002 roku miało dostęp już ponad 70 procent mieszkańców Korei Południowej, będącej jednym z najlepiej zinformatyzowanych krajów świata. Za pośrednictwem OhmyNews zaczęły powstawać lokalne komitety wyborcze, rozpoczęło się zbieranie funduszy i organizowanie wieców poparcia. 19 grudnia 2002 roku nadszedł dzień próby.

Pierwsze sondaże z dnia wyborów nie były korzystne dla Roh Moo Hyuna. Jego kontrkandydat miał cały czas przewagę. Wtedy wolontariusze z OhmyNews rozpoczęli rozsyłanie maili i sms-ów z prośbą o poparcie. Dotarły one do 800 tysięcy wyborców. Finisz głosowania był imponujący. W ciągu ostatnich kilku godzin przed zamknięciem lokali wyborczych liberał wyprzedził swojego konkurenta o 570 980 głosów. Roh Moo Hyun został pierwszym w historii prezydentem wybranym dzięki internautom.

W następnych odcinkach: o pierwszych internetowych kampaniach wyborczych w USA, cyberwojnach domowych w Mołdawii i Iranie, sposobach walki politycznej w sieci oraz tym, co się dzieje w krajach za „cyfrową kurtyną”.

Naziemna telewizja cyfrowa w Polsce: współpraca Agencji Medialnej z firmą Multimedia Polska

Cyfryzacja telewizji naziemnej w Polsce będzie największym tego typu wydarzeniem od 38 lat, kiedy na masową skalę zostało uruchomione nadawanie w kolorze. Co najmniej 5 milionów Polaków będzie musiało wymienić telewizory lub wyposażyć je w dodatowe dekodery, by móc dalej odbierać sygnał telewizyjny.

Agencja Medialna od kwietnia prowadzi dla firmy Multimedia Polska blog poradniczy www.multi-blog.pl, poświęcony telewizji cyfrowej. Temat ten jest w Polsce mało znany m.in. z powodu braku zorganizowanej kampanii informacyjnej. Tymczasem już 30 września br. rozpoczyna się emisja telewizji cyfrowej w kilku pierwszych miastach w Polsce.

  • Polecam lekturę wywiadu ze Stefanem Kamińskim, prezesem Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji i jednym z najlepszych w Polsce ekspertów od telewizji cyfrowej.

Zainteresowanych tematem proszę o kontakt mailowy na adres: biuro@amaf.pl

Promocja firmy w internecie – ponad milion gości na blogu poradniczym firmy Knauf

Ponad milion internautów odwiedziło już blog poradniczy Knaufa, prowadzony przez Agencję Medialną. To jeden z najlepszych wyników w tej kategorii w internecie.

Dziennie zagląda na Knaufblog.pl ponad 1000 osób nie tylko z Polski. Nie ma kontynentu z wyjątkiem Antarktydy, z którego internauci nie zachodzili by na blog. W ostatnim miesiącu gościli na tej stronie mieszkańcy Chin, Japonii, Jordanii, Meksyku, Kenii, Wenezueli, Izraela, Nowej Zelandii, Pakistanu, Wietnamu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a nawet Belize.

Najwięcej gości z zagranicy było z Wielkiej Brytanii, Niemiec, USA i Irlandii czyli tych krajów, do których wyjechało wielu polskich fachowców. Według ich opinii blog jest użytecznym narzędziem, pomagającym w codziennej pracy i dającym możliwość kontaktu z innymi budowlańcami z Polski. Jak udało się osiągnąć blogowi Knaufa taką popularność w ciągu zaledwie 20 miesięcy?

Knaufblog to nie tylko strona internetowa z poradami i informacjami. To także potężna baza danych. Archiwum  filmów instruktażowych zamieszczone na koncie bloga w serwisie YouTube zawiera 50 tytułów, które do tej pory obejrzało ponad pół miliona internautów. Najpopularniejsze filmy, takie jak instruktaż montażu sufitu podwieszanego Knaufa obejrzało ponad 60 tysięcy widzów.

Równie imponujące jest archiwum prezentacji budowlanych w serwisie SlideShare. Zawiera ono 85 pokazów slajdów, które zobaczyło do tej pory 130 tysięcy osób. Te dane w połączeniu z faktem, że blog Knaufa zawiera już ponad 500 porad i informacji z dziedziny budownictwa spowodowały, że strona www.knaufblog.pl wyświetla się w przeglądarkach Googla wyżej niż niektóre duże portale takie jak murator.pl, gazetadom.pl czy budnet.pl.